UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
 

Jedzenie

Spis treści

 

 

Nasze dziecko a jedzenie

 

W miarę upływu czasu, może dzięki poradom specjalistów, może dzięki własnemu zdrowemu rozsądkowi, rodzice zrozumieli, że jeżeli nie wpychają w swoje dziecko jedzenia za wszelką cenę, nie rozmawiają wyłącznie o ilości spożytego czy niespożytego jedzenia, jeżeli podają je w małych porcjach, jeżeli nie zmuszają dzieci do jedzenia tego, czego one wyraźnie nie lubią, to czas posiłku upływa przyjemnie.

 

Większość dzieci zjada odpowiednią dla nich porcję. Jeżeli tylko fakt, iż nie jedzą, nie wzbudza u rodziców zainteresowania czy konsternacji, to pokusa by nie jeść, wyraźnie słabnie.

 

Wydaje się, że dzisiaj większość rodziców podchodzi do spraw żywienia, podobnie jak i wysadzania dzieci na nocnik, o wiele spokojniej niż niegdyś. Nie robią z tego powodu tyle zamieszania. Przed laty pewna matka zwierzyła się nam: „Nawet jeżeli zmuszę się do milczenia, gdy mój syn nie je, to on i tak wyczyta zmartwienie z mojej twarzy". Nasza rada brzmi: wypędźcie zmartwienie ze swoich twarzy i dusz.

 

W każdym razie rodzice dzisiaj zrozumieli, że jeśli ich dzieci nie będą otrzymywały ekstra premii (w postaci zwiększonego zainteresowania), zwiększą się szanse, iż będą zjadały potrzebną im porcję pożywienia.

 

Nawet jednak w najlepiej ustawionym gospodarstwie domowym, nawet wtedy, gdy rodzice zachowują zdrowy rozsądek w sprawach żywienia dziecka, mogą pojawić się pewne problemy. Poniżej zamieszczamy garść sugestii, jak sobie z nimi radzić.

 

Związane z jedzeniem obyczaje dziecka w trzecim roku życia mogą stać się dla rodziców prawdziwym utrapieniem. Drugi rok życia przyniósł spadek apetytu, ale trzeci niesie liczne zadrażnienia wynikające z trudności z podejmowaniem decyzji i skłonnością do wybrzydzania. Dziecko w tym wieku ma bardzo wyrobione gusta, które mogą dotyczyć smaku, formy podania, konsystencji, a nawet koloru. Potrafi więc zażyczyć sobie, aby mięso, ziemniaki oraz warzywa były od siebie wyraźnie oddzielone, w żadnym wypadku się nie dotykały. Najlepiej zdają egzamin malutkie porcje, nawet wielkości łyżeczki do herbaty. Jest to czas bardzo silnych nawyków związanych z jedzeniem. Trzeba je uszanować. Cóż złego jest w jedzeniu co wieczór opiekanych jabłek? Jest też ważne, aby wprowadzić nowe dania w odpowiednich, przyjemnych dla dziecka okolicznościach, aby mogło się do tych okoliczności odwołać, kiedy sam nawyk żywieniowy nagle przestanie działać. Nacisk na powtarzanie osiąga swoje apogeum w wieku dwóch lat i obejmuje nie tylko składniki pożywienia, lecz także sposób podania, a nawet porę dnia, w której dany posiłek jest serwowany. Jajko na miękko uzyska łaskawą aprobatę w porze kolacji, ale w żadnym razie w porze obiadu.

 

Trzeba pamiętać, że u dzieci w tym wieku apetyt bywa bardzo zmienny. Jest to właściwość tego etapu rozwoju i trzeba się z tym, w granicach rozsądku, pogodzić. W miarę jak gust dziecka będzie się stabilizował i nabierze ono większej pewności w samodzielnym jedzeniu, wahania się zmniejszą. Samodzielne nalewanie mleka z małego dzbanka do kubka może je bardziej zachęcić do picia, niż gdybyśmy sami mu to mleko nalali.

 

Choć dzieci w tym wieku bardzo chcą same jeść i pić, nie potrafią uniknąć przy tym rozlewania. Niektórym to nie przeszkadza, inne odczują to jako znaczącą porażkę i zaniechają samodzielnych prób. Dziecko może też zjeść pewną część posiłku – tę, którą wskaże – i poprosić, aby resztę podano mu do buzi.